No hej , ale sie czuje paskudnie ,chyba najglosniej krzyczalam ,ze przyjde i nie przyszlam

Mam nadzieje ,ze mi wybaczycie a przynajmniej zapomnicie jesli nie mozecie wybaczyc.A teraz WAm opowiem co mi sie wydarzylo w pracy....no wiec mialam wszystko zaplanowane jak w zegarku dopoki moj kolega z laboratorium nie rozciachal sobie kciuka w poprzek na glebokosc paru centymetrow na ogromnej szklanej kolbie ktora pekla(brrrrrr).Wiec staralam sie zatamowac krwotok jakimis recznikami papierowymi i stwierdzilam ,ze chyba najlepiej jak zadzwonie po ambulans , w trakcie rozmowy nagle klega mi sie obsunal na ziemie i zemdlal a ja zamarlam

ale spoliczkowalam go porzadnie i sie ocknal .POtem czekanie na ambulans ktory nie mogl znalezc adresu.Przyjechali,zabandazowali i spytali czy moge go zawiezc na ostry dyzur jako ze jestem zmotoryzowana ,wiec powidzialam "yes",moglam powiedziec "no"to by nie mieli wyjscia i by go zabrali ale nie chcialam wyjsc na zla kolezanke,wiec pojechalam do najblizszego szpitala w POrtsmouth a tam ....tlum ludzi wiec czekalismy ok 3 godzin

podczas ktorych zdazylam sobie wyrobic zdanie na ang.sluzbe zdrowia.A posrod czekajacych byly rozne przypadki:najwiecej bylo poszkodowanych przez sport-zlamane nogi itd,staruszka z krwawiacym czolem ktora nie miala zadnego przywileju w kolejce (SZOK).Historia kolegi zakonczyla sie na 4 szwach.
Wiec pszepraszam za nieobecnosc ,mam nadzieje,ze sie dobrze bawicie , i ze zdacie nam chociaz mala relacje po wszystkim.Wydaje mi sie ze jakas sila wyzsza powstrzymala mnie przed tym spotkaniem

Do nastepnego spotkania
