ten kraj(UK)jest jednym z ostanim w ktorym moglbym wychowac potencjalne dziecko
jako przyklad jak zwodnicze moga byc pewne postanowienia (jak np powyzsze) w skrocie przytocze pewna historie.
byl sobie gosc. zawsze stanowczy w postanowieniach. postanowil wyjechac do UK, bo mial tam sporo znajomych. chcial sie wyrwac tylko na chwile, bo wczesniej spedzil 2 miesiace jezdzac po europie. zatem zaplanowal ze do uk wpadnie na jakies 6-8 miesiecy. nie chodzilo ani o prace ani o pieniadze. 6-8 miesiecy.... jak planowal tak zrobil - i wyjechal. tylko ze to bylo prawie 4 lata temu, a on stale tu jest.
bedac tu nie wyobrazal sobie ze mozna poznac kogos na odleglosc. a jednak sam poznal kogos w ten spsob. on tu a ona w polsce. juz gdy sie poznali, nawet w snach nie przypuszczal ze ona moglaby do niego przyjechac. a jednak - po roku ona zostawila polske, rodzine, dobra prace i wlasne mieszkanie i po roku wirtualnej znajomosci przez internet ona do niego tu przyjechala.
gdy juz byli tu razem, zaczeli planowac przyszlosc. on, tak stanowczy w swoich postanowieniach, nie wyobrazal sobie aby mogli mieszkac tutaj i jednoczesnie organizowac slub w polsce. i tu znow jego wyobrazenia i postanowienia go zawiodly. nie bylo latwo wszystko pogodzic ze soba, tutejszy byt i prace i zapiecie wszystkiego na ostatni guzik tak jak to sobie oboje planowali przez cale zycie. udalo im sie. wesele bylo wspaniale i udane w 110%.
gdy juz wrocili do uk jako zaobraczkowana para, on nigdy nie wyobrazal sobie ze moglby tu miec dziecko. ze moglo by sie urodzic w uk. przeciez polska to ich kraj. a tu... tyle zlych rzeczy sie slyszy o tych wszystkich 'lekarzach'
i pseudo opece NHSu nad kobietami w ciazy. hmm... nie wiadomo kiedy, a wbrew postanowieniom, za 4 tygodnie ma powiekszyc im sie rodzina. i wbrew tym wszystkim fatalnym opowiescia oni na prawde sa zadowoleni z opieki nad ich jeszcze nienarodzonym maluchem, iloscia i jakoscia badan i przychylnoscia lekarzy......
i mimo wszystkich postanowien ani jedno z nich nie wytrwalo. wszystko potoczylo sie inaczej, wbrew im obawom, a najwazniejsze ze z perspektywy czasu on, ten stanowczy gosc (teraz razem z zona) sa ze wszystkiego zadowoleni.
i najsmieszniejsze ze wszystkiego jest to ze oni nadal tu sa. i mimo ze on nigdy nie wyobrazal sobie wychowac tu dziecka, wszystko wskazuje na to ze tak wlasnie sie stanie.
moral? tomaszu (i pozostali): nigdy nie mow nigdy.
skad to wszystko tak dokladnie wiem zapytacie. bo znam tego satnowczego goscia dosc dobrze. w zasadzie od zawsze. kto to jest? domyslcie sie sami

.