Muszę Wam przyznać rację - oni są nienormalni. Te artykuły tylko to potwierdziły... Nieraz mnie jacyś Hindusi zaczepiali na ulicy, w clubie, w autobusie, nawet w collegu. TZN nie wiem, jaką religię wyznawali, bo ich nie pytałam, ale wyglądali na Kurdów albo podobnie. W każdym razie lepiej ich unikać. Na dyskotece kiedyś jeden mało nie zarobił w zęby, kiedy poczułam jego rękę nie tam gdzie powinna być ;/ I co gorsza oni myślą że to jest w porządku chyba bo są na prawdę bezczelni x|
Powiem tylko jak sie najlepiej pozbyć natręta. Jeśli zagada to albo odpowiedzieć krótko że sory nie mam czasu albo po prostu udawać że nie słyszysz i olać to co mówi. Grożenie i mówienie że ma się chłopaka na nic się nie zdaje. Zdecydowanie najlepsza jest olewka. Na pewno nie można ulegać takim ludziom. Jeśli nie znasz angielskiego, nie próbuj mu nic tłumaczyć, bo wciągnie Cię w bezsensowną rozmowę. I uważaj, kiedy ni stąd ni zowąd oferuje że znajdzie Ci pracę! Wolę nie wiedzieć jaką

Pamiętam moją pierwszą "przygodę" z Kurdem. Przyczepił sie jak rzep na zapisach do collegu. Że niby pokaże mi drogę do sali gdzie robili zdjęcia do campus cards. no i pokazał a jak chciałam wrócić do miejsca gdzie była moja siostra to typ prawie mnie wyprowadził z collegu! nawet się nie zorientowałam kiedy bo nie znałam w ogóle tego miejsca... no i zaczął mnie namawiać żebym z nim poszła do jego auta!

wtedy to już przegiął i chciałam się go jak najszybciej pozbyć, co oczywiście nie było proste... szczególnie z moim łamanym angielskim. do dziś żałuje że w ogóle na niego spojrzałam, chociaż wszystko skończyło się dobrze.
Wyjątki oczywiście istnieją. Mam kilku "wporządku" kolegów z Kurdystanu. Lubię ich i jest spoko, ale w życiu bym nie chciała z żadnym z nich się wiązać.
Pozdrawiam
