Wszystkim zmotoryzowanym polecam mocno stronkę o nabijaczach rządowej kiesy czyli fotoradarach. Sporo się można dowiedzieć o tym wymyśle szatana oraz o sztuczkach jakie stosują ci co je ustawiają.
Szczególnie polecam sekcję "Gatso", a w niej jedną z podsekcji, w której to jest galeria upieczonych, urżniętych, ukręconych i wyrwanych z korzeniami radarów

Nic nie poprawia mi bardziej humoru niż barbecue z radara
http://www.speedcam.co.uk/index2.htmRadarom stanowczo mówię NIE!

Jako że zwiększa się ilość aut na drogach zwiększa się też ilość pomysłów jak na tym zarobić. Może niektórzy słyszeli o pomyśle na nowy podatek "pay as you go" gdzie zamiast kupować kółeczka na poczcie płaciłoby się za każdą przejechaną milę.
A tam gdzie ruch odbywa się swobodnie Highway Agency ma pomysły jak temu zaradzić by go zblokować i w ten sposób przetrzeć szlak dla podatku od CO2. Najlepszym przykładem w Southampton jest junction 3 na M27 zjazd na M271, gdzie jeszcze niedawno można było ciąć na Southampton bezkolizyjnym lewym pasem bez zatrzymywania się na rondzie. Nigdy nie było tam kolejek i ruch odbywał się płynnie. Postanowiono więc zamontować tam światła!
Teraz w godzinach szczytu mamy tam piękny korek, który blokuje również M27, bo pas dojazdowy jest za krótki żeby pomieścić czekające samochody i ludzie blokują lewy pas na autostradzie. Nie wspominając już o zanieczyszczeniu powietrza jakie ten pomysł generuje. I jaki sens???

Rozpisałem się bo się zabuldoczyłem. Innych zabuldoczonych też zapraszam do wyżycia się w tym wątku
