potupaja w tym egzoterycznym klubie..
Powiedziałbym że klub był mocno ezoteryczny raczej niż egzoteryczny. A cała jego ezoteryczność polegała na klasyfikacji ludzi po... butach ha ha ha

Ja z moimi rozczłapanymi trampkami nie zakwalifikowałem się do rasy nadludzi, co stwierdziły cztery King Kongi stojące w drzwiach, więc na dyskusję nie było miejsca

To pozwoliło mi się przetransferować w dużo ciekawsze miejsce gdzie na bramce stał krasnal, którego w razie problemów można było wziąć pod pachę i wynieść

Musze tylko wspomniec ze po wstepie w pubie nastapil rozlam grupy tak jakby i jedni poszli w jedna strone drudzy w druga!
He he to nie był jedyny rozłam tego dnia. Zdaje się że decyzja odnośnie wyboru lokalu okazała się najsłabszym punktem programu i to nie raz. Nie szkodzi, będzie lekcja na przyszłość.
Pozdro dla wszystkich przybyłych (forumowiczów i nieforumowiczów) i do następnego oby bardziej zgranego!
