więc w kwestii mieszkania, z tego co piszecie, możliwości niemało. a mieszkań? jak Wam się wydaje, więcej zainteresowanych wynajęciem czy chętnych wynajmujących – (mocno niefortunne słowo, nie wiadomo o co chodzi) inaczej: jest z czego wybierać?
i nie mówcie mi proszę, że budynki są stare, brudne, pełne wilgoci i robactwa, bo spotkałam się już z taką opinią ale wierzyć nie chcę, bo kto się na takie warunki mieszkaniowe zgadza?
„spore wrażenie” – no tak, tu winna jestem wyjaśnienia, choć nic specjalnego ponad to, co oczywiste raczej nie napiszę; portowe miasto nad zatoką.. nigdy dotąd nie mieszkałam nad morzem.. moja wyobraźnia podpowiada dość malowniczy obraz. przy czym niewątpliwie przydałoby się na nim słońce (najlepiej dużo słońca) i ciepło.. może więc mniej wiatru? hmm.. ale czy to w ogóle możliwe na tej wyspie? chciałoby się pomarzyć o plażach, szumie bijących o brzeg fal ale przecież nie jestem aż tak naiwna (ta w Portsmouth nie jest najgorsza)
ale, ale.. bicz, pozdrawiałeś słonecznie, więc może Ty mi powiedz, co tak naprawdę kryje się pod ‘Brytyjską Kalifornią’, że z wrażenia, aż DUKE ciszę w eterze swą przerwał? - (dzięki piter, że zwróciłeś mi na to uwagę)
