Trzech siedmiolatków kłóci się który z nich ma lepszą pamięć.
- Ja pamiętam pierwszy dzień w przedszkolu! - mówi pierwszy.
- Ja pamiętam pierwszy dzień w szpitalu położniczym! - mówi drugi.
Trzeci:
- To jeszcze nic! Ja pamiętam jak jechałem pod namioty z tatą, a wracałem z mamą
- Czym różni się teściowa od bulteriera?
- Szminką.

Cieszyn. Trzecia klasa, lekcja matematyki.
- Aniu, co robi twój tato?
- Jest nauczycielem w przedszkolu.
- A ile zarabia?
- 760 złotych.
- A mama?
- Mama jest bibliotekarką i zarabia 640 złotych.
- To ile wynosi wasz budżet?
- 1.400 zl miesięcznie.
- Bardzo dobrze, szóstka. Jasiu, a twój tato?
- Mój tato jest celnikiem na przejściu kolejowym i zarabia 900 złotych, a mama pracuje w izbie celnej na przejściu samochodowym i zarabia 850 złotych. Nasz budżet wynosi 5.000 złotych miesięcznie.
- Oj, Jasiu. Źle, znów będę ci musiała postawić jedynkę.
- A mnie to ani ziębi ani grzeje! Przynajmniej żyjemy jak ludzie.
Terroryści, którzy zajęli fabrykę wódek i likierów piąty dzień nie mogą sformułować żądań.
Ucieka trzech wariatów ze szpitala psychiatrycznego. Mieli opracowany plan, musiało im sie udac. No i wszystko zgodnie z planem. Ale za głosno uciekali i ochrona ich zauważyła. Ochrona za nimi biegiem, no to świry dłuuga. Uciekają, uciekają ale sił im zabrakło. Skręcili w uliczke i pochowali sie do leżących worków. Ochrona wbiega za nimi w ta uliczke ale świrów nie ma. Jeden z ochrony mówi "Pochowali sie do worków". Postanowili to sprawdzić. Podchodzi ochroniarz do pierwszego worka. Kopnał...a wariat pomyslał i szczeka "hau hau hau". Ee to psiaki jakies, zostaw ten worek - mowi ochroniarz. Podchodza do drugiego, kopnęli a tam "miaaau miaaau". Eee to kociaki jakies, zostaw. Podchodzą do trzeciego. Kopnęli w worek a świr mówi
"ZIEMNIAKI"
Wnuczek wraca z przydomowego ogródka do domu z dość nieciekawą miną i pyta babcię:
- Wiesz babciu, tam za płotem, gdzie byłem popatrzeć na budowę, jeden pan powiedział do mnie "przyjacielu".
- To bardzo ładnie z jego strony. Na pewno lubi dzieci.
- Tak myślisz?
- Oczywiście.
- Ale on powiedział: Sp...aj stąd przyjacielu, i to w podskokach!
Na lekcji pani pyta dzieci kto udźwignie najwięcej arbuzów... Mówi Małgosia:
- Ja udźwignę 2!
Pani pyta:
- A w jaki sposób?
- Po jednym w każdej ręce...
Henio podnosi rękę i woła, że uniesie trzy. Pani zaskoczonoa pyta:
- Heniu... a w jaki sposób chcesz to zrobić?
- No... dwa pod ręce, a trzeci na dzidę...
- Heniu! Jak możesz takie wulgarne rzeczy mówić?!!
Tymczasem na końcu sali Jasio woła, że uniesie 5 arbuzów. Pani znów zaskoczona pyta w jaki sposób Jasio to zrobi. Na to Jasio mówi:
- Dwa pod ręce i Henia na dzidę.
Pan z panią, romantyczna kolacja we dwoje, świece, nastrojowa muzyka, wjeżdża szampan... Na ten widok pani oniemiała z zachwytu i wykrzykuje z egzaltacja:
- Proszę pana, pan nawet nie wie, jaką pan mi sprawia przyjemność!! Bo ja proszę pana, uwielbiam szampana! Kiedy mogę delektować się tym niewysłowionym bukietem smaku, gdy poczuję te bąbelki pieszczące me podniebienie, to czuję jakby nagle wszystkie kwiaty zakwitły w zimie! Powietrze przesycone jest zmysłowym aromatem, świat skrzy się feerią barw, a odgłos musującego szampana jest jak miłosny szept kochanka... Słyszy pan? To jak liryka miłosna, proszę pana, gdy piję szampana czuję się piękna, lepsza! Co za poezja smaku... Cóż to za uczta dla zmysłów!!! Bo po wódce to mi troche odpie***la