Udało mi się. Przybyłem, zobaczyłem, ogłuchłem. I o to chodziło

Impreza trwała od 9 rano do prawie 19 i cały czas coś się działo. Wystąpiły Mini Coppery, nowe Mini, bolidy enduro i biduro, i ciężarówki. Pogoda dopisała, choć rano chmury wisiały groźne, i ogólnie świetna zabawa. Streszczę krótko, bo nie mam siły.
Pierwsze wyścigi były ciekawe, ale przejedę od razu do punktu kulminacyjnego. Wszystko było interesujące i SZYBKIE, nawet te małe Coopery zasuwały po 120 mil

, żeby nie wspomnieć o enduro, ale kiedy nadeszła pora ciężarówek zmiękłem. Ustawiłem się w miejscu, które doradził mi znajomy (nie było tam dwóch zakrętów tylko pięć!) i już stamtąd widzialem chmurę dymu nad startem. Zanosiło się na coś mocnego, chociaż w programie dnia pokazane były zdjęcia kierówców, którzy wyglądali na spokojnych starszych panów

Kiedy jednak na horyzocie pojawiło się 20000 koni mechanicznych pędzących prosto na mnie kopara mi opadła

Tego się nie da opisać i nie pokażą tego zdjęcia ani filmy. To trzeba zobaczyć i poczuć na żywo. Rydwany piekieł z demonami za kierownicą, pędządze jak szalone w CHMURZE dymu i robiące taki hałas, że wszystko się trzęsło. Do tej pory czuje dym w płucach. Nie mogłem uwierzyć, że takie szaleństo odbywa się w Anglii. Nie do zapomnienia!
Wejściówka kosztowała 18 funtów (bo nie zdążyłem kupić przez net) i do tego można było sobie DOŁOŻYĆ Grandstand i Paddock Transfer, jak dowiedziałem się na miejscu, bo na stronie o tym nic. Także Godzilla wisisz mi 14

Podziękowałem za dodatkowe opcje i okazało się, że słusznie. Grandstand był tuż przy mecie i widok na tor był taki sobie z tamtego miejsca. Za to kiedy zakończył się ostatni wyścig, bramkarze wpuszczający na Paddock od razu się zmyli ha ha ha

więc skorzystałem z okazji i dostałem się tam gratis

, i mogłem pooglądać te wszystkie monstra z bliska.
Jednak warto było, i jak sobie pomyślę o koszcie przygotowania takiego czegoś to i chyba cena nie taka znowu straszna. Szczególnie, że ludzi było dużo, ale nie aż tak dużo, żeby na tym mogli zbić fortunę.
Podrzucę kiedyś kilka zdjęć, może też jakiś filmik. Nie są zbyt piękne, bo mam dziadowski aparat, ale lepsze chyba niż z telefonu.