No to mamy swieta. I jak to w swieta wypadalo jaka pocztowke zakupic i wyslac tu i owdzie. Czasem mi sie jeszcze zdarza, choc na rewanz raczej nie ma co liczyc.
Chyzo udalem sie wiec do Post Office, bo blisko mam. Oczy zrobily mi sie dwa razy wieksze od wypatrywania kartek swiatecznych. W zalewie misiow, kotkow i "smiesznych" kartek znalazlem moze dwie beznadziejne, po ktorych otrzymaniu ktos by sie predzej obrazil niz ucieszyl. Myslalem moze, ze slepy juz jestem, starosc nie radosc. Pani w okienku jednak potwierdzila fakt, ze na dwie sciany i trzy stojaki swiatecznych pocztowek mieli garsc.
Pozostala wiec wyprawa do superhipermarketu. Goraco, ludzi tlum, a pocztowki kilometr od wejscia. Powoli zaczal udzielac mi sie swiateczny nastroj

Stanalem w koncu przed pocztowkowym regalem i co zobaczylem w "dziale" (cale dwa rzedy) swiatecznym: "Dla szefa", "Dla sasiada", "Dla kolegi", "Dla psa"!

Nie musze chyba pisac, ze bylo i "Dla kota" ha ha ha! A na samych kartkach obrazki przedstawiajace w najlepszym wypadku choinke. Oczywiscie wszystkie juz wypelnione, zeby sie za bardzo nie wysilac, no i moj ulubiony gatunek - kartki ktorych nawet nie mozna otworzyc

A niedlugo w telewizorze reportaz o przygotowaniach do swiat. Swiat idzie naprzod, pojawiaja sie kolejne nowe, kretynskie pomysly. Rada starszych w jednym z angielskich miast (niestety nie pamietam jakim) stwierdzila, ze ozdob na ulicach w tym roku na swieta nie bedzie, z mysla o tych co swiat nie obchodza i ktorym swiateczna atmosfera moze sprawic przykrosc... Tegie glowy wymyslily ha ha ha

Wesolych swiat!
