P olacy pracujący w Wielkiej Brytanii, USA i Holandii nie będą musieli
dopłacać fiskusowi w Polsce. Ogłosili to wczoraj na
wspólnej konferencji prasowej premier Donald Tusk i minister finansów Jacek
Rostowski. Ministerstwo Finansów po długiej pracy opracowało projekt ustawy
w tej sprawie. Abolicję podatkową dla setek tysięcy....
...Polaków pracujących za granicą obiecywały
w kampanii wyborczej niemal wszystkie partie. PO i LiD złożyły nawet własne
projekty ustaw w tej sprawie. Ale marszałek Sejmu Bronisław Komorowski schował
je do szuflady, bo opinie konstytucjonalistów o projektach były miażdżące.
Politycy zobowiązali więc Ministerstwo Finansów, żeby napisało własną ustawę.
Problem dotyczy głównie Polaków, którzy pracują w Wielkiej Brytanii, ale także
w USA i Holandii. Teoretycznie Polska ma z tymi państwami umowę o unikaniu
podwójnego opodatkowania. Ale wskutek niekorzystnej metody trzeba - w
uproszczeniu - zapłacić część podatku w Wielkiej Brytanii, a resztę w Polsce.
Wskutek tego, że progi podatkowe są znacznie wyższe w Wielkiej Brytanii, rodacy
od swoich dochodów płacili podatek według najwyższych stawek - 30 i 40 proc.
Takiego kłopotu nie mają Polacy pracujący np. w Irlandii - płacą podatki
wyłącznie tam.
Konieczność oddania sporej części dochodów polskiemu fiskusowi dodatkowo
zniechęcała rodaków do powrotu. Fora internetowe roją się od wpisów
rozgoryczonych rodaków.
- Miała być abolicja za lata 2005 i 2006, ale jej nie ma, więc nadal nie ma
szansy dla osób czasowo pracujących w UK, aby uniknąć podatku w Polsce (a są to
bardzo duże kwoty). Pozostaje tylko zostać za granicą (tak państwu zależy, aby
ściągać własnych obywateli z powrotem wraz z ich kapitałem, cha, cha, cha!) -
pisał tstefanowski.
Wczoraj resort finansów przedstawił założenia projektu ustawy o abolicji.
Polacy pracujący za granicą, którzy chcą wrócić do kraju i mieć święty spokój z
fiskusem, będą musieli poprosić o umorzenie podatku swój urząd skarbowy. Będzie
do tego służył specjalny formularz. Trzeba też będzie przedstawić dokumenty
potwierdzające, że się zarabiało za granicą, np. paski wypłat albo umowę o
pracę. Ma to zapobiegać praniu pieniędzy.
Polacy, którzy już wrócili i karnie zapłacili podatek, mogą ubiegać się o jego
zwrot. Procedura jest podobna - będzie trzeba wypełnić specjalny formularz i
wysłać go do urzędu skarbowego.
Resort chce też wprowadzić ulgę podatkową dla pracujących za granicą, tak aby
nie musieli korzystać z abolicji w przyszłości. Jak ta ulga ma wyglądać - na
razie nie wiadomo.
- Projekt jest jeszcze dopracowywany, ma być przyjęty przez parlament do końca
roku - powiedział nam rzecznik resortu finansów Jakub Lutyk. Żeby rozwiać wątpliwości
konstytucyjne, resort poprosił o opinię kilku znanych konstytucjonalistów. -
Twierdzą, że nasz projekt jest zgodny z konstytucją - zapewnia Lutyk. Ustawa ma
kosztować budżet ok. 300 mln zł, choć są to szacunki bardzo przybliżone.
- Ustawa przywróci elementarne poczucie sprawiedliwości, zrównując prawa
podatników pracujących w różnych krajach. Mam nadzieję, że zostanie bardzo
szybko przyjęta - stwierdził wczoraj premier Tusk.
- Poprzemy projekt, szkoda tylko, że rząd złoży go tak późno - mówi Stanisław
Stec (LiD). Aleksandra Natalli-Świat, zajmująca się finansami publicznymi w
PiS, nie chciała komentować inicjatywy rządu. - Nie znam projektu - powiedziała
"Gazecie".
Nie wszyscy podzielają entuzjazm premiera. - Uważam, że jest to niekorzystne dla
kultury prawnej - mówi Radosław Czarnecki z firmy doradczej Accreo Taxand. -
Społeczeństwo dowiedziało się, że zamiast płacić podatki, lepiej podnieść
medialny szum.
Jego zdaniem taki sam efekt można było osiągnąć bez psującej system podatkowy
abolicji. Każdy pracujący za granicą może sobie odliczyć od podatku tzw. diety
zagraniczne. Według Czarneckiego wystarczyłoby podnieść ich wysokość.
|