|
Polski bezrobotny - brytyjski zasiłek |
|
|
|
|
Autor: Redakcja
|
|
Wednesday, 05 November 2008 |
K olejna afera z Polakami w roli głównej "wykryta"
przez "Daily Mail". Brytyjski dziennik pisze, że polskie urzędy pracy
uczą powracających do kraju Polaków, jak otrzymać brytyjskie zasiłki
dla bezrobotnych. „Tysiące osób, które wyjechały z UK po utracie pracy z powodu kryzysu
ekonomicznego, mogą pobierać zasiłek w kwocie 60 funtów tygodniowo...
Personel urzędów pracy w Polsce urządza nawet specjalne warsztaty
i seminaria uczące wnioskodawców, jak nadal korzystać z brytyjskiego
systemu socjalnego dla bezrobotnych” – czytamy w "Daily Mail".
Jak zauważa gazeta, korzystają oni z mało znanej dyrektywy UE, która
mówi, że bezrobotny szukający pracy w kraju ojczystym nadal może
korzystać z zasiłków wypłacanych mu w kraju, gdzie został zwolniony z
pracy. Jedynym warunkiem jest prawo do pobierania zasiłku dla
bezrobotnych w UK (Jobseeker’s Allowance).
Temat podejmuje również środowe wydanie bezpłatnego tygodnika „Metro”.
W obu dziennikach o seminariach i warsztatach dla powracających
emigrantów mówi Renata Cygan, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Urzędu
Pracy w Opolu. Goniec.com skontaktował się z nią.
„Było jedno spotkanie informacyjne i to skierowane przede wszystkim do
osób, które nabyły prawo do zasiłku dla bezrobotnych w Niemczech i
Holandii, bo takich osób mamy w Opolskiem najwięcej. Są też jednak
Polacy z najświeższej fali emigracji, z Irlandii i Wielkiej Brytanii” –
przyznaje Cygan.
Wicedyrektor opolskiego WUP tłumaczy, że pobieranie zasiłku z kraju, w
którym ostatnio się pracowało, to nie tylko prawo, ale i logiczna
konsekwencja. „Jeśli ktoś pracował za granicą, tam odprowadzał składki,
a następnie został zwolniony, to naturalne jest, a również wymagane
przez unijne przepisy, że po powrocie do ojczystego kraju może pobierać
zasiłek z kraju, w którym ostatnio pracował” – wyjaśnia Renata Cygan.
Cała sprawa o prawie do zasiłków z zagranicy wypłynęła po tekście w
"Gazecie Wyborczej" pt. „Polski hydraulik wraca do pośredniaka”.
Czytamy w nim, że wracający do kraju mogą odbierać zasiłek polski albo
zagraniczny. „Ten drugi jest im wypłacany przez trzy miesiące. Może
wynieść 1,5, 2, a nawet 4 tys. złotych na rękę. Aby go otrzymać, trzeba
spełniać warunki stawiane przez poszczególne kraje. W Niemczech trzeba
mieć przepracowanych 12 miesięcy w ciągu ostatnich trzech lat. W Anglii
nie ma wymaganego okresu zatrudnienia, a wysokość zasiłku zależy od
ostatniej pensji, najczęściej jest to ok. 700 funtów. W Irlandii trzeba
się wykazać 39 tygodniami zatrudnienia, a w Holandii 26 tygodniami” –
pisze „Gazeta”.
Problem jest jednak bardziej skomplikowany. W przypadku Wielkiej
Brytanii 700 funtów to średnia kwota całego zasiłku wypłacanego przez
trzy miesiące (ok. 60 funtów tygodniowo). Mimo że to dwa razy więcej na
miesiąc niż można dostać w polskim pośredniaku, to jednak większość
wracających emigrantów chce zasiłku z Polski. Dostaje się go bowiem
przez pół roku, a nie przez trzy miesiące. Z prostego rachunku wynika,
że w ciągu 6 miesięcy pobierania zasiłku dostaje się tyle samo, co
przez 3 miesiące w Jobcentre (551 zł brutto x 6 m-cy = 3306 zł)
Polacy wracający z zagranicy potrafią liczyć. Dlatego częściej ubiegają
się o polski zasiłek. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, w tym roku WUP w
Rzeszowie rozpatrzył już ok. 500 takich wniosków. Najwięcej było od
wracających z Anglii i Irlandii. W całym ubiegłym roku takich spraw
było 380. W Łódzkiem w ubiegłym roku o polski zasiłek ubiegało się 117
osób, w tym - już 300. W Opolskiem o polski zasiłek wystąpiło 553 - o
200 więcej niż w ubiegłym roku.
|