D o 73 tysięcy funtów za
poważny uraz ręki, ponad 5 tysięcy za kontuzję palca u stopy, której
kierujący nabawił się w wypadku samochodowym – tyle mogą otrzymać
poszkodowani na angielskich drogach. Polacy, którzy ucierpieli w
kolizji na Wyspach, coraz częściej korzystają z pomocy firm
specjalizujących się w tego typu rekompensatach.
Francuzi jeżdżą raczej dobrze, ale po
wariacku, natomiast Anglicy raczej źle, ale za to rozsądnie – pisał
Pierre Daninos, dziennikarz i prozaik, słynny dzięki swym komentarzom
na temat narodowych przywar Anglików
i Francuzów. Jak na tym tle
wypadają Polacy, którzy siadają za kółkiem na Wyspach? Okazuje się, że
nie najlepiej. Dziennik „The Times” opublikował dane na temat wypadków
powodowanych przez nieubezpieczonych kierowców. Wynika z nich, że
liczba wypadków z udziałem Polaków wzrosła w ostatnich dwóch latach aż
ponad trzykrotnie – z 938 w 2004 r. do 3312 przypadków w 2006 r. Biuro
ds. Ubezpieczeń Drogowych lobbuje już nawet za zbudowaniem
ogólnoeuropejskiej bazy z informacjami o ubezpieczeniach samochodów.
3 lata na odszkodowanie
Według
statystyk Scotland Yardu, Polacy byli sprawcami 20 proc. wszystkich
ubiegłorocznych wypadków w Anglii. Do tego, powołując się na dane Motor
Insurers’ Bureau, czyli Związku Ubezpieczycieli Aut, w 2007 r. wpłynęło
trzy razy więcej zażaleń na polskich kierowców niż w ciągu poprzednich
dwóch lat. Dlatego firmy zajmujące się odszkodowaniami nie mogą
narzekać na brak klientów. 90 proc. z nich to Polacy, którzy jednak
częściej są ofiarami niż sprawcami wypadków. Brytyjski system prawny
umożliwia odzyskanie wszystkich poniesionych kosztów od ubezpieczyciela
sprawcy kolizji. Jeśli chodzi na przykład o wypadki drogowe, to
profesjonalne firmy niemal natychmiast są w stanie odpowiedzieć
klientowi, czy ma szansę na odszkodowanie. Jeśli tak, od razu występują
do firm ubezpieczeniowych
o odszkodowania za obrażenia ciała lub
uszczerbek na zdrowiu doznany przez ich klienta w wypadku. Firmy
zajmujące się odszkodowaniami drogowymi zapewniają holowanie
uszkodzonego pojazdu, oględziny auta przez wykwalifikowanego
rzeczoznawcę w przeciągu 48 godzin od wypadku, a nawet samochód
zastępczy. Coraz częściej oferują też naprawę pojazdu w jednym ze
współpracujących z nimi warsztatów. Co więcej, poszkodowany może się
również starać o odzyskanie pełnej wartości auta, czyli takiej kwoty,
jaką wart był samochód przed wypadkiem.
Dodatkowo firmy zapewniają
konsultacje medyczne z lekarzem specjalistą w dziedzinie urazów
powypadkowych, a nawet gwarantują rehabilitację i zajęcia
fizjoterapeutyczne, oczywiście na koszt ubezpieczyciela. Niezależnie od
rodzaju wypadku trzeba pamiętać o okresie przedawnienia, po upływie
którego nie można wystąpić o odszkodowanie. Czas ten wynosi trzy lata
od momentu, kiedy zdarzył się wypadek. Lepiej jednak zacząć załatwiać
wszystkie formalności co najmniej 6 miesięcy przed upływem tego
terminu. – Ważne jest, aby unikać pośredników i zgłosić się
bezpośrednio do firmy zajmującej się odszkodowaniami – radzą
specjaliści.
Od palca do głowy
Pieniądze,
na jakie mogą liczyć poszkodowani w wypadkach drogowych, zależą od
rodzaju i skali obrażenia ciała. Najmniej, bo „tylko” od 750 do dwóch i
pół tysiąca funtów, jest do odzyskania od ubezpieczyciela za nieznaczny
uraz odcinka szyjnego, czyli tzw. kręgów szyjnych. Znacznie więcej
„należy się” za poważny uraz dłoni, odniesiony w wyniku kolizji
drogowej. W tym przypadku poszkodowany może liczyć na rekompensatę w
wysokości od 16,800 do 36,100 funtów. Kwoty w okolicach 100-200 tysięcy
funtów wypłacane są za groźne urazy nerek lub porażenie nóg, które były
efektem wypadku drogowego.
– Najwyższe odszkodowanie, jakie udało
nam się uzyskać dla klienta za wypadek drogowy, to 175 tysięcy funtów –
mówi Altaf Shah, szef Triple A Claims (www.wypadkiuk.com), firmy
zajmującej się odszkodowaniami.
Odpowiedzialność finansową za szkody
wyrządzone podczas prowadzenia pojazdu ponosi towarzystwo
ubezpieczeniowe, z którym sprawca wypadku zawarł umowę ubezpieczenia.
Jeśli wszystko idzie bez zakłóceń, poszkodowany czeka kilka tygodni na
rekompensatę finansową za uszkodzony pojazd i potem jeszcze około
miesiąca na odszkodowanie zdrowotne. W Wielkiej Brytanii, podobnie jak
i w Polsce, obowiązkowe jest wykupienie polisy. Brak ubezpieczenia
równa się karze, poszkodowany natomiast otrzymuje należne odszkodowanie
z MIB (Motor Insurers Bureau). MIB jest odpowiednikiem polskiego
Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. MIB wypłaca również
odszkodowania dla ofiar wypadków spowodowanych przez nieznanych
sprawców. Należy się ono zarówno kierowcom pojazdów, ich pasażerom,
rowerzystom, jak i pieszym, którzy ucierpieli na drodze. Na
rekompensatę szkód poniesionych w wypadku można liczyć nawet wtedy, gdy
kraksa zdarzy się w Polsce. W takiej sytuacji finansowe
zadośćuczynienie przysługuje jedynie poszkodowanemu, nie zaś sprawcy
wypadku.
Odszkodowanie dosłownie za wszystko
Jednak
nie tylko ci, którzy doznali szkody w wypadku samochodowym, mogą się
ubiegać o odszkodowanie. Większość firm zajmujących się tego typu
usługami podejmuje się także prowadzenia spraw osób, które padły ofiarą
wypadku w miejscu pracy, feralnie potknęły lub poślizgnęły się w
miejscu publicznym lub zostały ofiarą ulicznego napadu lub pobicia.
I tak na odszkodowania za brutalne pobicie
w
Anglii, Walii i Szkocji można ubiegać się w terminie nie dłuższym niż 2
lata od momentu wystąpienia zdarzenia, pod warunkiem że w ciągu
pierwszych 48 godzin została powiadomiona o nim policja. Minimalne
odszkodowanie za obrażenia fizyczne lub psychiczne w tym przypadku
przekracza zawsze kwotę £1,000. Osoba występująca o takie
zadośćuczynienie nie może być wcześniej karana.
Pieniądze mogą się
należeć także tym, którzy nie z własnej winy poślizgnęli się na mokrej
podłodze w sklepie, supermarkecie, pubie, restauracji czy przewrócili z
powodu dziury w ulicy lub w innym miejscu publicznym. Zadośćuczynienie
najłatwiej otrzymać w przypadku, kiedy mokra podłoga czy uliczna dziura
nie zostały właściwie oznaczone.
O odszkodowanie warto także
walczyć, kiedy zdarzy się wypadek w pracy. Najważniejsze, aby nie
poddać się presji pracodawców, którzy często nie informują swoich
pracowników o przysługującym im prawie do odszkodowania, a czasem nawet
zniechęcają do tego, by o nie walczyć. Tymczasem pracodawca ma prawny
określony ustawą obowiązek zgłaszania wystąpienia wypadku zgodnie z
obowiązującymi przepisami do HSE, tak jak wymagają tego przepisy o
zgłaszaniu urazów, chorób i zdarzeń niebezpiecznych (Reporting of
Injuries, Diseases and Dangerous Occurrences Regulations 1995). Każdy
pracodawca powinien posiadać także specjalną polisę ubezpieczeniową
wymaganą ustawą – Employers Liability Insurance (Employers’ Liability
Compulsory Insurance Act 1969). Ubezpieczenie to chroni pracownika oraz
pracodawcę w momencie występowania z roszczeniami o odszkodowanie z
tytułu wypadku przy pracy w Anglii lub Walii wynikłego z
odpowiedzialności pracodawcy za wypadek przy pracy.
Jeśli
ofiara wypadku w następstwie zajścia jest niezdolna do pracy, może
ubiegać się o zasiłki oraz zapomogi z tytułu opłacanego ubezpieczenia
społecznego w Anglii – National Insurance. Ponieważ istnieje wiele
kryteriów, wedle których zasiłki są przyznawane (są one także stale
zmieniane – przyp. red.), niezwykle ważne jest to, aby zgłosić swoją
niezdolność do pracy jak najszybciej. Najbardziej powszechnymi
zasiłkami są: Statutory Sick Pay (SSP) – zasiłek chorobowy z tytułu
nieobecności w pracy trwającej od 4 dni do 28 tygodni. Zasiłek
wypłacany jest przez pracodawcę. Industrial Injuries Disablement
Benefit (accidents) (IIDB) – zasiłek z tytuły wypadku przy pracy,
ustalany jest procentowo w zależności od stopnia niepełnosprawności po
wypadku, oraz Employment and Support Allowance – zasiłek z tytułu
niezdolności do pracy.
Oczywiście, istnieje wiele innych zasiłków
oraz zapomóg, dzięki którym poszkodowani mogą przetrwać okres po
wypadku, kiedy to ich dochody zostały zredukowane lub całkowicie
wstrzymane.
Altaf Shah, szef Triple A Claims
Osoba,
która miała wypadek, ma trzy lata od momentu zdarzenia, by wystąpić o
odszkodowanie. Wszystko to, co uzyskamy, należy się klientowi – za
naszymi usługami nie kryją się żadne ukryte opłaty. Od początku do
końca sprawy monitorujemy jej przebieg i na bieżąco informujemy o nim
zainteresowanego. Ponieważ specjalizujemy się w kontaktach z polskimi
klientami, mamy polskojęzycznych doradców, którzy są zawsze gotowi
odpowiedzieć na wszelkie pytania. Oferujemy również tzw. three way
conversation service, czyli taki, gdzie pośredniczymy pomiędzy klientem
a firmą ubezpieczeniową, firmami zajmującymi się wypożyczaniem
samochodów oraz adwokatami.
Informacje niezbędne do dochodzenia roszczeń:
- zebranie danych uczestników wypadku i sprawcy (numery telefonów, adresy korespondencyjne)
- zebranie
informacji o pojeździe sprawcy (numer rejestracyjny, marka i rok
produkcji pojazdu, nazwa ubezpieczyciela i numer polisy OC, właściciel
pojazdu)
- notatka o wypadku
sporządzona przez uczestników (powinna zawierać informacje, w jaki
sposób doszło do wypadku, kto odpowiada za wypadek, do jakich szkód
doszło, informacje o czasie i miejscu wypadku)
- jeżeli istnieje możliwość wykonania zdjęć (nawet telefonem komórkowym), proszę je zrobić.
|