two4date.co.uk
Emigracyjny Blog cz.1 PDF Drukuj E-mail
Autor: Redakcja   
wtorek, 13 czerwiec 2006
Image    Dzisiejszymi bohaterami naszego cyklu 'Angielska przygoda" są Dona i Marcin. Tak samo jak tysiące innych rodaków na pewnym etapie swojego życia zdecydowali się na wyjazd za granicę. Po co? To nie jest aż tak istotne. Gdzie? Tak, do Anglii. Ich decyzja zapadła kilka lat temu.... kilka prac temu, kilka powrotów do Polski i ponownych wyjazdów do UK temu...... W sumie to dość długi czas. A tak na prawdę kilka lat.

    Jak dla większości z Nas, ich początek 'nowego życia' nie był ani łatwy ani prosty. Po pewnym czasie bohaterowie tej historii postanowili napisać rodzaj autobiografii. Jej szczególną formę - Blog. Zdecydowali się pokazać światu i zaczęli prowadzić swój internetowy pamiętnik. Zapiski, zdjęcia, przemyślenia... systematycznie układają się w ich historię, którą chcemy Wam przedstawić.

 

Została zachowana oryginalna pisownia autora. Zapraszamy do lektury:



Historia do 2006 roku                          

"DECEMBER 05

    Nasza historia do tej pory w wielkim skrócie:

 Poznaliśmy się na studiach w Siedlcach w 1992 roku na jakiejś akademickiej imprezie i pobraliśmy się po mniej więcej roku. Przez kilka miesięcy po ukończeniu studiów byłem nauczycielem informatyki a potem przeniosłem się do pracy do Urzędu Kontroli Skarbowej. Dona po studiach zaczęła również pracę w szkole ucząc matematyki i informatyki. Kupiliśmy mieszkanie no i w 1998 roku wymyśliłem że pojedziemy do Wielkiej Brytanii.

 
 


    Nigdy nie miałem zamiaru jechać “na zarobek”, oboje zarabialiśmy nieźle i było nas stać na drobne przyjemności bez wyjeżdżania za granicę. Założenie było takie, Polska niedługo ma wejść do Unii więc pojedziemy trochę wcześniej i ustawimy się tam. Mieszkanie w Białej Podlaskiej zostało na wypadek gdyby nam się noga powinęła i trzeba by było wracać. Przed wyjazdem sprzedaliśmy samochód, zebraliśmy wszystkie oszczędności no i w lutym 1999 roku wysiadłem z autokaru na Victoria Green Line. Zatrzymałem się u znajomego ojca, w Croydon w południowym Londynie. Mieszkałem u niego przez 2 miesiące. Natychmiast po wylądowaniu w Anglii pomaszerowałem szukać szkoły językowej i wydałem połowę forsy na 3 miesięczny kurs angielskiego.

 


    W szkole poznałem parę polaków - Anie i Marcina, powiedziałem im o mojej sytuacji i za ich radą po 2 tygodniach z papierami ze szkoły pojechałem na dwa dni do Polski. Wjechałem ponownie do UK w marcu 1999 roku ale tym razem juz jako student. Miałem w tym okresie dwie prace, wstawałem o 5 rano i biegłem do małego hotelu robić tam śniadania, kończyłem o 9 i jechałem do szkoły językowej na 10. Po 3 godzinach w szkole szedłem do domu przespać się i znów do pracy, w McDonald zmywałem gary w kuchni od 5 po południu do północy. Dzięki tej pracy zacząłem trochę wreszcie zarabiać a nie tylko przejadać nasze oszczędności.
 

Image


    Ania i Marcin mieszkali u hindusa w domu gdzie był wolny pokój. Dogadali się za mnie z hindusem no i wynająłem ten pokoik. Po 2 miesiącach w studio-flacie (kawalerka - jeden pokój kuchnia i łazienka) bez ogrzewania i ciepłej wody, przeprowadziłem się do hindusa. Był to bardzo wesoły dom, mieszkali tam wtedy Marcin I Ania, Szymon, jakiś arab który nikt chyba nie wie jak się nazywał, no i Kris z dziewczyną. Dzieliliśmy sie jedną łazienką, kuchnią i kibelkiem.

 


    W czerwcu Dona przyjechała do Londynu. Załatwiliśmy jej pracę w tej samej kuchni w McDonald i poszła ze mną do szkoły językowej. Wykupiłem kolejne 3 miesiące kursu angielskiego, w międzyczasie odszedłem z hotelu bo już nie dawałem rady tak pracować i spać 2 razy dziennie.

 


    Szkoła językowa była bardzo sympatyczna, zbieranina z całego świata, Polacy, Turcy, Czesi, Hiszpanie, Chińczycy, Niemcy, każdy gadał w innym języku, a na przerwach mówiliśmy “hello, how are you mate?” i odpowiadali “I am all right” bo na tym się nasza znajomość angielskiego kończyła :). Po paru miesiącach nauki i pracy z Anglikami zaczęliśmy dogadywać się po angielsku i na jesieni pomyśleliśmy o zmianie pracy na lepszą. W międzyczasie dołączył do nas mój brat, uczył się angielskiego w Polsce przez kilka lat więc po przyjeździe znalazł pracę jako kelner w Pizza Hut. Wkręcił nas tam chyba około września 1999 roku i zaczęliśmy wreszcie trochę lepiej zarabiać - jako kelnerzy. W okresie świąt były “żniwa” dla kelnerów bo ruch w restauracji był niesamowity no i ludzie rzucali tipy całkiem nieźle. Popracowałem tam około roku a potem przeniosłem się do innej restauracji również Pizza Hut ale w sąsiedniej dzielnicy w Bromley.

 


    Po dwóch i pół roku spędzonych w Londynie byliśmy sfrustrowani, że Polska jeszcze nie jest w Unii, że ciągle pracujemy w restauracji, że siedzimy nielegalnie no i stwierdziliśmy że poddajemy się i wracamy do Polski. We wrześniu 2001 roku wróciliśmy do naszego domu do Białej Podlaskiej. Najpierw sprawdziłem konto bankowe, okazało się że bank nas okradł no wiec zamknąłem konto i powiedziałem że nie chcę mieć z darmozjadami więcej do czynienia. Po wizytach w kilku bankach, w spółdzielni mieszkaniowej i jakichś tam jeszcze urzędach, szybko okazało się że w tej wytęsknionej Polsce nie jest tak dobrze. Mniej więcej po miesiącu podjęliśmy decyzję że poobijamy się przez parę miesięcy i po świętach wracamy do Wielkiej Brytanii.


Image


    Tak wiec
w styczniu 2002 znów wysiedliśmy z autokaru na Victoria Green Line w Londynie. Odebrał nas brat i rodzice, bo już cała rodzina zjechała do UK. Mając trochę doświadczenia i znając w miarę dobrze język szybko znalazłem pracę. Zamieniłem restaurację na magazyn, bo płaca była w miarę dobra no i nikt nie pytał o pozwolenie na pracę. Nie miałem tam źle, przez 2 tygodnie pracowałem jako picker, potem zostałem confirmation clerk i siedziałem sobie całymi dniami na krzesełku stukając w klawiaturę. Pracowałem tam 2 lata, w międzyczasie awansowałem na warehouse supervisor, dostalem 2 podwyżki i zarabiałem całkiem nieźle. Przez ten czas Dona pracowała w Pizza Express jako supervisor, w kwietniu czy w maju 2003 roku restauracja zaczęła naciskać ją żeby przyniosła paszport i dokument z Home Office potwierdzający prawo do pracy. Oboje nie mieliśmy wiz więc zdecydowaliśmy że Dona odejdzie z pracy i przeżyjemy rok na jednej pensji, do czasu aż Polska wejdzie do Unii.

 

   
    Po naszym
powrocie do Wielkiej Brytanii mój brat zamieszkał z nami. Wynajmowaliśmy wspólnie one bedroom flat (2 pokojowe mieszkanie), my we dwoje jeden pokój, brat drugi. Po roku poznał dziewczynę z Chin która uczyła się w Londynie angielskiego. Jego, podobnie jak Done, zaczęto naciskać w pracy by przyniósł papiery potwierdzające prawo do pracy w UK. Brat zaryzykował wyjazd i próbował wjechać do Anglii jeszcze raz jako student. Niestety (choć teraz mówi że to najlepsze co mu się przytrafiło :) nie udało się, zatrzymali Tomasza na granicy i stuknęli mu pieczątkę w paszporcie. Nie wjechał już niestety do Anglii, choć próbował potem jeszcze dwa razy. Jego dziewczyna Xin chciała pojechać do niego do polski ale nie dostała polskiej wizy (?!). Dla nich sytuacja wyglądała prawie beznadziejnie, no ale brat dostał wizę do Chin i tam się spotkali. Wyjechali potem razem do Australii gdzie się pobrali i żyją tam teraz, już tam chyba zostaną na stałe. Brat studiuje informatykę i uczy w college, Xin ciągle studiuje ekonomię.


 
Image

     W maju 2004 roku Polska weszła do Unii no i mogliśmy wreszcie odetchnąć. Dona niestety nie znalazła pracy w biurze i wróciła do restauracji. Ja miałem dość pracy do 9-10 wieczorem i zacząłem szukać pracy w biurze, zdecydowałem się przenieść do biura za wszelką cenę. W tym czasie podjęliśmy decyzję o zakupie mieszkania. Poskładaliśmy do kupy wszystkie oszczędności no i z niemałym trudem dostaliśmy pożyczkę. W październiku 2004 roku kupiliśmy one bedroom flat (2 pokojowe mieszkanie) w domu przerobionym na 2 mieszkania. Zacząłem prace w administracji/księgowości w TNT UK Ltd, Dona została managerem w Pizza Express. Po kilku miesiącach przeniosłem się do księgowości w małej firmie pod Londynem. Studiuję teraz księgowość a Dona również szuka pracy w tej branży.......  "

*  *  *  *

Tak kończy się pierwsza część historii Marcina i Dody. Pierwsza - bo nie ostatnia. Tak jak wspomnieliśmy na początku, prowadzą oni swój internetowy blog. Następne odcinki pamiętnika możecie poznać z ich strony:  http://egiert.com





Zacytuj ten artykuł na Twojej stronie | E-mail

Komentarz (1)
1. Napisał(a) studenciik na temat 12-06-2007 10:10 - Gość - IP: 87.205.198.18
 
 
dość realna i prawdziwa historia o młodych ludziach w pogoni za pracą a może lepszym życiem, szczęściem?- tylko szkoda że teraz już tak łatwo już tam nie jest , można jedynie zmywać gary, lub zajmować wysokie stanowisko(doświadczenie.Co ja tera zbym wybrał 2 prace w POlsce i w miarę dobre zarobki i spanie na niepewnym gruncie czy powrót do UK i zap.....,  
za oczywiście lepszą kaskę....chyba nawet w Ciemno to to drógie.Bo tam można czuć się jakoś inaczej
 

Dodaj swoją opinię !
  • Zanim klikniesz 'Wyślij', upewnij się że poprawnie wpisałeś kod antyspamowy.
  • W innym przypadku nie będziesz mógł wysłać wiadomości.
Imię:
E-mail
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod:* Code
Powiadom mnie o komenatrzach

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisów
Wszystkie komentarze są wyłączną własnością ich autorów



 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
NO FILE
PageRank tego serwisu
Polskie randki w UK.Randki dla Polaków w Anglii.Fotki.Flirt.Czat.Filmikipolskie testy na angielskie prawo jazdy w anglii, prawko w uk, testy na prawko po polskupolskie testy na angielskie prawo jazdy w anglii, prawko w uk, testy na angielskie prawko po polsku