W poszukiwaniu pracy imamy się różnych metod jej zdobycia. Ogłoszeń typu „Witaj. Mamy dla ciebie ofertę pracy jako monter/spawacz w firmie... w... Praca za stawkę 8-9 F/h +overtime, bank holliday. Pomagamy w: zakwaterowaniu, rejestracji w Home Office i Job Center oraz w założeniu konta w banku” jest w internecie bez liku. Na jedno z nich odpowiedzieli Jakub Gruszczyński, Błażej Krenc i jego brat Wojciech.
Nadzieja
Pracę oferowały dwie firmy z Dorset H. LTD i S.F. LTD. Pracownikami
reprezentującymi te firmy w kontaktach z naszymi rodakami byli zresztą
także Polacy: Ewelina, Paweł i Piotr oraz Stiven, Szkot. Jakub, Błażej
i Wojtek dzięki nim dostali nadzieję na lepsze życie i zarobki. Mieli
zostać montażystami w dobrze prosperującej spółce S.E. Ale... - Już z
chwilą przyjazdu naszym oczom ukazał się inny świat i inne warunki od
spodziewanych. Firma, w której mieliśmy rozpocząć pracę jest duża.
Pośrodku, prócz kilku suwnic i marnego sprzętu nie było praktycznie
nic. Totalna partyzantka. Dobrze, że zabraliśmy jakiekolwiek narzędzia
i ubrania, bo inaczej niczego byśmy nie dostali - dodają. Na wstępie
zostali zapoznani i „przetestowani” przez, jak to określili, kogoś,
kogo woleliby nie spotkać. - Facet z uprzedzeniami od razu nie daje
żadnych szans. Dowiedzieliśmy się, że 80-90% chętnych leci po tym za
bramę - podkreśla Jakub.
Praca
Obiecana praca, którą niezwłocznie podjęli trwała od świtu do nocy
lub od nocy do świtu. Wraz z nimi pracowało kilkudziesięciu jeszcze
Polaków. Za stawkę, jaką pracodawca akurat wymyślił. O jakichkolwiek
formalnościach polscy pracownicy mogli tylko pomarzyć. Zaś firmy H.Ltd.
i S.F.Ltd.
wogóle nie interesowały się dalszymi losami sprowadzonych
przez siebie pracowników. Skandaliczne okazały się być też warunki
sanitarne, zarówno w firmie, jak i w barakach, w których przez krótki
czas mieszkali, płacąc £10 za dobę. Sanitariaty - jeden na
kilkadziesiąt osób, brak środków czystości.
Problem
Pod koniec maja przyszedł do nich w trakcie pracy szkocki manager,
Peter. Powiedział, że mają mu podać nazwiska osób, które montowały
niedawno elementy na kontenery. Powiedział, że jest pewny tego, iż
robili to Polacy i dał im 5 minut na podanie ich nazwisk wyraźnie
wskazując, w swoim notesie, kto to rzekomo robił. - Pan Peter za
wszelką cenę chciał zwolnić jakąś grupę ludzi dodatkowo pozbawiając ich
wynagrodzenia za cały tydzień pracy. Udowodniliśmy, iż pracę tę
wykonywali pracownicy i uczniowie Szkoccy. Powiedział OK. - wspominają
Jakub, Błażej i Wojtek. Sprawa wydawała się zakończona, jednak po około
godzinie wezwał ponownie ich do siebie i powiedział, że mają 5 minut na
podanie nazwisk Polaków, którzy kazali te elementy montować albo...
Ciąg dalszy
Po kolejnej godzinie Peter wezwał ich ponownie i powiedział, że mają
podać przyczynę, dlaczego założyli feralne elementy, jeśli były one źle
wykonane wcześniej i mają również podać nazwiska ludzi, którzy są za to
odpowiedzialni. Ponownie wyraźnie wskazywał na nazwiska jakie miał
zapisane w notesie. - My byliśmy tylko montażystami i nie mieliśmy
żadnych praw, aby zanegować decyzje przełożonych, a ponadto nie możemy
do dziś zrozumieć dlaczego nikt z kontroli technicznej nie
przeprowadził takiej kontroli, tylko dopuścił te elementy do dalszego
spawania i przygotowania do wysyłki do zamawiającego - stwierdza Jakub.
Nasi rodacy zostali postawieni przed faktem - albo podają nazwiska,
albo wszyscy Polacy i z dziennej zmiany i z nocnej zostaną wyrzuceni z
pracy ponieważ, jak to podkreślił z wyraźną satysfakcją, „w Polsce
czekają (ok. 100 ludzi) na jego telefon, aby przyjechać do firmy S.E.”.
- Nie podaliśmy nazwisk, bo nie chcieliśmy dać się zastraszać.
Zakończenie
Postanowili, więc sami odejść. Następnego dnia polscy pracownicy z
nocnej zmiany zostali zastraszeni przez Petera i zostali szantażowani,
także postanowili opuścić miejsce pracy. - Zła organizacja i niepokój
wśród pracowników polskich zrobiło z S.E. niemal obóz pracy. Nawet w
toalecie jest tam napisane „welcome in S.E. concentracion camp.”.
Wszyscy mamy rodziny, a niektórzy z nas także dzieci. Nikt nie chciał
czekać, aż pan Peter go zwolni bo tak pracować po prostu się nie da...”
- dodają na zakończenie.
za: polishexpress.co.uk
Zacytuj ten artykuł na Twojej stronie | E-mail
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisów Wszystkie komentarze są wyłączną własnością ich autorów
|