two4date.co.uk
Anglia pod specjalnym nadzorem PDF Drukuj E-mail
Autor: Redakcja   
Tuesday, 05 June 2007
Image W Anglii szykuje się wielkie podglądanie i podsłuchiwanie W Wielkiej Brytanii kamery już rejestrują prawie każdy ruch, a policja chce jeszcze wprowadzić do akcji zdalnie sterowane zwiadowcze obiekty latające. Od drzwi domu mam tylko 300 metrów do pierwszych dwóch kamer. Jedna fotografuje piratów drogowych na Kingston Hill, druga czujnym okiem...

...obserwuje wejście do pubu. Kilka kroków dalej pasy dla pieszych – i kolejne kamery drogowe, a do tego dwa obiektywy, które z jakiegoś powodu mają na oku wjazd na budowę.

Czerwony piętrowy autobus jest zaopatrzony w kamery wewnątrz i na zewnątrz – jedne monitorują pasażerów, drugie ruch drogowy. Na monitorze za kasą u sprzedawcy gazet mogę uchwycić spojrzenie skierowanego na mnie szklanego oka. Barclays Bank też stosuje monitoring swoich bankomatów. Plac przed siedzibą banku, sala kasowa, przejście podziemne, dwa perony skromnego dworca podmiejskiego Norbiton – są wyposażone w co najmniej kilkanaście urządzeń rejestrujących. Korzystając z doświadczenia strzelców wyborowych, rozstawiono je tak, że nigdzie nie pozostaje martwe pole.


Ponad dwadzieścia tak zwanych kamer CCTV (Closed Circuit Television – telewizja w układzie zamkniętym) jest umieszczonych na drodze z mieszkania korespondenta Suddeutsche Zeitung do dworca, którą pokonuje niespiesznym marszem w ciągu mniej niż kwadransa. A to sielankowo spokojne osiedle na przedmieściach Londynu. W całym Zjednoczonym Królestwie zamontowano już ponad cztery miliony kamer, obserwujących ulice, place, budynki i monumenty. Jedna kamera przypada na 14 osób – to światowy rekord. Obliczono, że w ciągu jednego dnia w Londynie każdy jest 300 razy fotografowany i filmowany.

To jednak nie wystarcza policji i innym instytucjom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo. Kamery, ich zdaniem, mają ten mankament, że są związane z określonym miejscem na stałe – chociaż w razie potrzeby można przełączać obserwację z jednej kamery do drugiej i w ten sposób śledzić podejrzanego na większe odległości. Tak więc policja w Merseyside na obszarze Wielkiego Liverpoolu rozpoczęła próby ze zdalnie sterowanym latającym zwiadowcą. – Obiecujemy sobie wielkie efekty w zwalczaniu wrogiego społecznie zachowania – entuzjazmował się po pierwszych lotach próbnych tego urządzenia wiceszef policji w regionie.

Miniaturowy śmigłowiec, mający niecały metr szerokości i ważący mniej niż kilogram, prawie bezgłośnie porusza się nad wierzchołkami drzew i dachami domów. Do jego "brzucha" przyczepiony jest obiektyw, który z wysokości do 500 metrów może przekazywać bardzo wyraźne obrazy – albo bezpośrednio do okularów systemu Virtual Reality osoby, która steruje urządzeniem za pomocą joysticka, albo do monitora centrum operacyjnego. W nocy kamera przełącza się na podczerwień, a na życzenie można tak zaprogramować helikopterek, by sam latał na patrole. Jeśli komuś ten opis kojarzy się z bezzałogowymi samolotami Predator, przy użyciu których amerykańskie tajne służby ścigają terrorystów al-Kaidy w Afganistanie czy Jemenie, to ma rację – stąd pochodzi inspiracja pomysłu.

Na razie to dopiero testy, ale nikt w Wielkiej Brytanii nie wątpi, że latający szpiedzy prędzej czy później znajdą zastosowanie w całym kraju. Każda nowa forma kontrolowania obywateli była bowiem wprowadzano do użytku. Ostatnio – mówiące kamery, które najpierw wypróbowano w małym mieście Middlesbrough w środkowej Anglii. Jeśli ktoś np. wyrzuci na ulicy puszkę coli, może zostać donośnie upomniany: – Hej, mówię do pana w granatowej marynarce, niech pan to wrzuci do kosza na śmieci.

A coś, co potrafi mówić, powinno także umieć słuchać – następna generacja jest już więc w przygotowaniu: kamery z mikrofonami kierunkowymi mają podsłuchiwać rozmowy.

Do większych protestów ludności dotychczas nie doszło. Wielu Brytyjczyków akceptuje pogląd głoszony przez policję, która podkreśla, że często dzięki obrazom z kamer CCTV można było ustalić tożsamość podejrzanych i ich aresztować. Czy jednak kamery wnoszą jakiś wkład w zapobieganie przestępczości – pozostaje sprawą kontrowersyjną. Nawet minister spraw wewnętrznych stwierdził, że "CCTV raczej nie miały wpływu na wskaźniki przestępstw".

Także w Information Commissioners Office (ICO – niezależny organ powołany dla działania na rzecz dostępu do informacji oficjalnych i ochrony informacji osobistych – przyp. Onet) nie potrafią sobie wytłumaczyć, dlaczego inwigilacja wywołuje tak mały opór. – Nie ma sensu spierać się na temat zalet i wad społeczeństwa inwigilowanego –w ubiegłym roku skonstatował ze smutkiem szef ICO Richard Thomas. – My już mamy takie społeczeństwo.

To brytyjski pisarz George Orwell w powieści "Rok 1984" opisał przerażającą przyszłość, w której "Big Brother" kontrolował wszelkie działania każdego człowieka. A przy tym Orwell – co rzeczowo stwierdza najnowszy raport ICO – nawet nie mógł przewidzieć rozwoju komputerów i ich wszystkich niemal nieskończonych technologicznych możliwości.

Jednak dzisiaj dla większości Brytyjczyków "Big Rother" jest tylko tytułem popularnego reality show w telewizji. Dlatego rząd ma chyba całkiem niezłe szanse przeforsować swój najnowszy projekt. Chodzi w nim w pierwszym rzędzie o to, by podnieść opłaty za użytkowanie dróg w zagrożonej zapaścią komunikacyjną Wielkiej Brytanii.

W myśl już dosyć mocno zaawansowanych planów, trzeba będzie płacić za użytkowanie każdej drogi – i to zależnie od jej wielkości, położenia i pory dnia. Jazda po autostradzie miejskiej w godzinach szczytu uderzy po kieszeni mocniej niż powrót do domu nocą. Pod względem technicznym da się to oczywiście zrealizować tylko jeśli każdy pojazd będzie w każdej chwili namierzany przez satelitę. Jednak do tego celu wszystkie samochody musiałyby być wyposażone w chipy komputerowe.

Pieśń przyszłości? Niekoniecznie. Po pierwsze, warunki prawne dla tego projektu są już gotowe, po drugie, także w tym wypadku miał już miejsce precedens. Londyn, który od lat żąda od kierowców opłat za wjazd do śródmieścia, wprowadził z tego powodu własny system kontroli. Na terenie miasta jest zamontowanych ponad 8000 specjalnych kamer. Filmują one numery rejestracyjne samochodów i porównują z danymi w centralnym zbiorze danych, gdzie figurują wszyscy kierowcy, którzy zapłacili za kursowanie po Londynie. Rzecz jasna ta metoda wydaje się mało zmyślna i niemal wzruszająco staromodna w porównaniu z "Wielkim Bratem", który być może już wkrótce niczym Argus będzie obserwował z kosmosu wszystkie ulice, miejsca i drogi Zjednoczonego Królestwa przez 24 godziny na dobę.
za: onet.pl


Zacytuj ten artykuł na Twojej stronie | E-mail

Dodaj swoją opinię !
  • Zanim klikniesz 'Wyślij', upewnij się że poprawnie wpisałeś kod antyspamowy.
  • W innym przypadku nie będziesz mógł wysłać wiadomości.
Imię:
E-mail
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod:* Code
Powiadom mnie o komenatrzach

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisów
Wszystkie komentarze są wyłączną własnością ich autorów



 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
NO FILE
PageRank tego serwisu
Polskie randki w UK.Randki dla Polaków w Anglii.Fotki.Flirt.Czat.Filmikipolskie testy na angielskie prawo jazdy w anglii, prawko w uk, testy na prawko po polskupolskie testy na angielskie prawo jazdy w anglii, prawko w uk, testy na angielskie prawko po polsku