two4date.co.uk
Bankructwo emigracji PDF Drukuj E-mail
Autor: Redakcja   
Monday, 22 October 2007
Image
O
d czasu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej złotówka znacznie się umocniła. Kurs funta w Polsce spada i w przeliczeniu na złotówki statystyczny emigrant wysyła do Polski z UK o jedną czwartą mniej pieniędzy niż trzy lata temu. Czy coraz mniej opłaca się nam tu pracować? Czy pieniądze to wszystko, co nami w życiu kieruje?

Ekonomiczne argumenty przemawiające za wyjazdem do Wielkiej Brytanii są coraz słabsze. W 2004 roku Anglia mogła zdawać się ziemią obiecaną. Te 7 złotych płacone za funta wydawały się fortuną. Za taką samą pracę, za jaką w Polsce dostawało się 5 zł na godzinę, w Anglii płacono 5 funtów. Czyli siedem razy więcej! Wiadomo było, że koszty życia są w Anglii wysokie. Jednak świadomość tego, że będzie się zarabiać 6, 7 czy 8 tysięcy złotych miesięcznie wystarczała, żeby się zdecydować na wyjazd.

Sytuacja powoli się zmieniła. Teraz funt kosztuje 5.40 zł, co oznacza, że jeśli statystyczny Polak wysyłał co miesiąc do kraju 500 funtów, to w przeliczeniu na naszą rodzimą walutę w 2004 było to 3500 zł, a dziś tylko 2700 zł.
Co więcej, średnie zarobki Polaków w UK spadły od czasu wejścia do Unii. Opublikowany niedawno raport niezależnego Institute for Public Policy Research stwierdza, że Polacy zarabiają najmniej spośród 26 badanych narodowości.
Umocnienie się złotówki jest efektem wysokiego wzrostu gospodarczego w Polsce. Dwa razy większego niż w UK. Średnia płaca w kraju rośnie.
- W przeliczeniu na funty średnie wynagrodzenie w Polsce wzrosło o 50% - z 340 do 520 funtów – mówi Michael Dembinski z Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej. - W 2004 roku zarobki w Anglii były sześciokrotnie wyższe niż w Polsce, teraz są wyższe jedynie czterokrotnie.

Dlaczego wyjechaliśmy?
Aby odpowiedzieć na pytanie, czy praca w Anglii rzeczywiście coraz mniej się opłaca, należy najpierw spojrzeć na to, co nas tu przyciągnęło. Większość odpowie: pieniądze. No tak, ale do czego nam te pieniądze są potrzebne?
Ważne są priorytety. Każdy ma inne, ale widać kilka podstawowych. Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii można podzielić na kilka grup wedle różnych kryteriów. Są tacy, co oszczędzają i tacy, którzy żyją z dnia na dzień. Wśród pierwszych są ci, którzy zgromadzone pieniądze zamierzają zainwestować w Anglii oraz tacy, którzy wysyłają pieniądze do kraju. Dla ostatnich to, po ile „stoi” funt, ma duże znaczenie. Ci ludzie często przeliczają zarobione pieniądze na złotówki. I mają prawo do narzekań.

Oszczędni budowlańcy
O Sokółce na Podlasiu krążą legendy. Podobno zostały tam tylko dzieci i starcy. Reszta siedzi w Anglii i zarabia funty. Stamtąd pochodzi Andrzej, który może uchodzić za dobrego reprezentanta polskiej „klasy pracującej”. Ma trzydzieści parę lat, jest stolarzem, zarabia ponad 400 funtów tygodniowo. Dobry fachowiec, ale angielski zna słabo. Żyje skromnie, raz na jakiś czas napije się wódeczki, jedzenie kupuje w polskim sklepie, a po pracy ogląda TVN. Żonaty, ma dwójkę dzieci. Wysyła im regularnie pieniądze, dwa, trzy razy w roku odwiedza rodzinę w Sokółce. Po powrocie z urlopu narzeka.
- Funt tani, a ceny poszły w górę – mówi. - Buduję dom i byłem kupić materiały. Niektóre rzeczy są droższe o 20%.
Mimo wszystko nie wraca, bo tu zarobi lepiej niż w kraju.
- Chociaż słyszałem, że w Warszawie na budowie dostaje się 5 tys. złotych – mówi.
Są tacy, którzy w dziedzinie oszczędzania ustanawiają nowe rekordy. Adam spod Nowego Sącza jest tu przykładem ekstremalnym. Ma 27 lat, nie ma nałogów, w Polsce był mechanikiem, w Anglii pomocnikiem na budowie. Chudzinka, koledzy z pracy nazywają go „przecinak”. Potrzeby ma równie niewielkie. Na jedzenie wydawał 6-8 funtów tygodniowo! Menu składało się z chleba, jajek, konserw, zupek z torebki i makaronu. Raz na czas pomidor, ogórek. Po pracy do domu, zjeść, umyć się i spać. W ten sposób w 10 miesięcy zaoszczędził 6 tys. funtów.
- Zbieram na motor – mówi i pokazuje w Internecie wymarzony ścigacz. Trudno porozmawiać z nim na inny temat niż motoryzacja. No i funty, które w myślach przelicza na złotówki. - Funty znów spadły, niedobrze. Jeszcze kilka lat temu mógłbym sobie w Polsce za to kupić lepszy motor.

Z dnia na dzień
Jedną rzecz łatwo zauważyć. W Londynie większość młodych ludzi bez zobowiązań, zarabiających w granicach 300 funtów tygodniowo, ma trudności z odłożeniem pieniędzy. Powodem są wysokie koszty życia. Wydatki na mieszkanie, jedzenie i przejazdy pochłaniają dużą część wypłaty. No, a przecież młodość się musi wyszumieć i jeśli ktoś lubi raz na jakiś czas wyjść do pubu czy klubu, to często jest tak, że na kolejną wypłatę czeka się jak na zbawienie.
- Przyjechałem do Anglii po to, żeby móc swobodnie żyć – mówi Bartek ze Skawiny. Pracuje na budowach, był kucharzem. Raz ma pracę, raz nie ma. Jakoś sobie radzi. - W rodzinnym miasteczku wytykali mnie palcami, tu mogę wyglądać jak chcę i robić, co chcę. Żyje się łatwiej.
Powodem do wyjazdu jest więc nie tylko sytuacja ekonomiczna, ale także specyfika polskiego społeczeństwa czy sytuacja na scenie politycznej. Nieważne, że pracujemy tylko po to, żeby zjeść, wyspać się, ubrać i móc dalej pracować, a nie oszczędzamy na mieszkanie w Polsce – zdają się mówić rzesze młodych emigrantów. Nie będziemy jeść „Whiskas”. Ważne, że jesteśmy zadowoleni z tego, co mamy.
Wielu wciągnął wir konsumpcji. Raz na jakiś czas muszą sobie coś kupić. A to nowy telefon, ciuchy, a to komputer czy telewizor. Młodzi Polacy z zapałem wertują katalogi Argosu w poszukiwaniu nowych przedmiotów pożądania. W Polsce nie było by ich na te rzeczy stać. Laptopa w Anglii można kupić po kilku tygodniach pracy. W Polsce trzeba by oszczędzać kilka miesięcy, pomimo że ceny sprzętu są porównywalne.
Młodzi rodzice, których kilkuletnie pociechy rosną jak na drożdżach, nie mogą sobie pozwolić na rozrzutność i kalkulują. Łukasz z Nowego Sącza jest kierowcą i planuje sprowadzić rodzinę do Anglii.
- Nie chcę, żeby moje dziecko wychowywało się bez ojca – mówi. - Często latam do Polski, nawet na kilka dni. Tęsknimy za sobą. Wyliczyłem, że bardziej opłaci się mi sprowadzić żonę i córkę tutaj i je utrzymywać, niż ciągle latać.

Jest plan – będzie dobrze
Niektórzy chcą się rozwijać zawodowo. Mają jakiś plan. Zaoszczędzone pieniądze inwestują w kursy językowe i zawodowe, studiują. Po kilku latach wyrzeczeń zarabiają już więcej niż te minimalne 5 funtów na godzinę. Ania jest na drugim roku w colleagu. Dostała studencki kredyt na preferencyjnych warunkach. Kształci się w perspektywicznej branży IT, będzie zakładała sieci komputerowe i internetowe.
- Po skończeniu drugiego poziomu mam już zagwarantowaną dobrze płatną pracę w zawodzie - cieszy się.
W rozmowach z Polakami powtarzają się te same argumenty przemawiające za wyższością Wielkiej Brytanii nad Rzeczpospolitą. Tu ważne są umiejętności, a nie sam dyplom. Jeśli się na coś zdecydujemy i będziemy tego bardzo chcieli, osiągniemy to. Ciężką pracą i samozaparciem można do czegoś dojść. W Polsce niekoniecznie. Podoba się łatwość zakładania własnej działalności gospodarczej i przejrzysty system podatkowy.
Emigracja może się zatem opłacić, kiedy pobyt w Wielkiej Brytanii zaplanujemy na kilka, a nawet kilkanaście lat. Nie trzeba powtarzać po raz kolejny, że podstawą jest język. Wszyscy to wiedzą. Truizmem będzie też stwierdzenie, że racjonalne i planowe działanie jest w cenie wszędzie, nie tylko w UK.
Do Polski wraca Łukasz, który zajmuje się remontami nawierzchni w metrze. Twierdzi, że kasa to nie wszystko. W Polsce czeka na niego żona i dwójka dzieci. Za zarobione przez cztery w Anglii pieniądze udało mu się skończyć rozpoczętą jeszcze przed wyjazdem budowę domu pod Krakowem.
- Kiedy byłem mały mój ojciec pracował jako przemysłowiec na kontraktach w Niemczech. Było mi przykro, kiedy nie mógł pojawić się na mojej komunii – wspomina. - Chciałbym czegoś takiego mojemu synowi oszczędzić.
Łukasz wszystko ma już przemyślane i zaplanowane. Chce zostać hydraulikiem.
- Znajomi z Krakowa twierdzą, że znalezienie dobrego fachowca graniczy tam z cudem – mówi. - Na rynku panuje posucha. Trochę już potrafię, skończę kurs, wyrobie potrzebne uprawnienia i założę własną firmę. Spróbuję się na tym rynku zakorzenić. Ludzie, którzy zarobili w Anglii i zdecydują się na powrót, będą chcieli budować domy, kupować mieszkania. Uważam, że w Polsce można wiele osiągnąć.
Ula, która dopiero co skończyła filologię włoską na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, twierdzi, że sytuacja na rynku pracy w Polsce rzeczywiście się poprawiła. Niedawno zaczęła pracę we włoskiej firmie developerskiej inwestującej w Polsce. Jest tłumaczem.
- Na początek dostałam 2 tys. zł na rękę – mówi Ula. - Niewiele, ale jeszcze rok temu moje koleżanki na podobnych stanowiskach musiały zaczynać od 1500 zł. Pojawiło się też więcej ofert dla ludzi po studiach. Myślę, że powinni wracać i spróbować. Ile można pracować na zmywaku lub na budowie?

A może gdzie indziej?
Niektóre dane mówią o tym, że przyjeżdża nas do Anglii coraz mniej, coraz więcej za to wraca. Według Brytyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych liczba Polaków przyjeżdżających do pracy w UK spadła ostatnio o 12%. Nie wiadomo, jak traktować takie informacje, bo dane mówią jedynie o osobach zarejestrowanych w Home Office, a ogromna część pracowników z Polski zarabia w szarej strefie.
Szymon pracował w Anglii w wyuczonym zawodzie. Był elektrykiem. Angielskiego nie zna, pracował w Londynie dla Polaków, aż wreszcie trafił na remont starego domku nieopodal Reading. Mieszkanie miał za darmo, przepracował tam ponad rok. Teraz wraca do rodzinnej Łodzi.
- Niewiele zaoszczędziłem, jedynie cos koło dwóch tysięcy – mówi. - Do Londynu nie chcę wracać. Życie drogie jak cholera. Nie opłaca mi się.
W Polsce Szymon zawsze może wrócić do swojej starej firmy, gdzie jako elektryk zarobi ok. 4 tys. zł.
- Jak na moje potrzeby, to niewiele. Mam brata w Ameryce, może tam pojadę. Niższe niż w Anglii zarobki, ale życie prawie dwa razy tańsze – zastanawia się. – No, ale jeśli jechać tam, to już na zawsze. I dolar słabo stoi.
USA ziemią obiecaną dla Polaków przestały być już jakiś czas temu. O wiele atrakcyjniej pod względem zarobków w przeliczeniu na złotówki wygląda teraz Skandynawia. W Norwegii na budowie można zarobić więcej niż w UK. Rynek pracy dla Polaków otworzyła też niedawno Holandia. Bliżej do Polski, można szybciej dojechać. Ponoć atmosfera lepsza.
- Pracowałem tam kiedyś przez dwa lata – mówi Tomek. - Jest o wiele lepiej niż w Anglii, bo ludzie są jacyś bardziej otwarci, sympatyczni. No i wszędzie można się dogadać bez problemów po angielsku. Naprawdę polecam!

Co z tego wynika?
Mimo wszystko nadal opłaca się pracować w Anglii. Może i zarobki w Polsce się poprawiły, bezrobocie spadło, a miejsc pracy przybyło, to angielskie płace, nawet dla pracowników niewykwalifikowanych nadal są bardziej atrakcyjne niż polskie. Wydaje się, że okres, kiedy krótkie wyjazdy były bardzo opłacalne, mija. Za to dłuższy i zaplanowany pobyt jest o wiele bardziej atrakcyjny. Dla masy młodych ludzi, którzy chcą po prostu żyć, cena funta w Polsce ma znaczenie tylko wtedy, kiedy jadą do kraju na urlop.
Dla każdego z nas inne rzeczy w życiu są ważne. Każdy ma inne doświadczenia, inne ambicje, inne cele. Ważne, żeby te cele móc realizować. Do czasu, kiedy w Polsce zarobki nie będą zwykłym ludziom pozwalać na przeżycie od pierwszego do pierwszego, ludzie będą wyjeżdżać.

za: polishexpress.co.uk

Zacytuj ten artykuł na Twojej stronie | E-mail

Komentarz (6)
1. Napisał(a) pawel na temat 20-11-2007 05:11 - Gość - IP: 195.225.247.178
 
 
wrocilem
chcialem zawsze uciec zpolski do czegos lepszego zeby zyc ja czlowiek a nie wegetoawc we wlasnym kraju.bylem w angli 3 lata /zaczynalem od niczego.najpierw pomocnik budowlany.bylo ciezko i nie zawsze kolorowo.jezyka komunikatywnego nauczylem sie w coo=llegu w ponad rok czasu potem zaczalem zarabic ok 4oo funtow nz tydzien jako spawacz.ale co z tego jak zycie cholernie drogie i nic nie byle w stanie odlozyc a tesknota mnie pochlaniala coraz bardziej pieniadze to nie wszystko.teraz to wiem wrocilem do polski. zarabiam niewiele ok 2000tys ale mam ty plany jak sie rozwinac i zyc ale to dzieki angli uwiezylem ze i tu mozna cos osiagnac.
 
2. Napisał(a) Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć na temat 15-12-2007 23:59 - Gość - IP: 89.240.236.84
 
 
azylant polityczny
Wyjechale raz i niestety po pol roku musialem wrocic na kilka miesiecy do Polski.Przezylem kolejna traume systemu, schedy po komunie, arogancji wladzy urzednikow policji... absurdu. Znowu od poltora roku jestem w Anglii. Zyje skromnie. Stac mnie na zycie, samochod, wakacje zagraniczne. Kiedy zechce latam do Polski bo jeszcze niestety musze.Do innych ciekawszych miejsc w Europie jest blizej taniej i przyjemniej. Na codzien spotykam sie z uprzejmoscia, zyczliwoscia, usmiechnietymi twarzami czasami bardzo zmeczonych ludzi/czyt. Anglikow/.99% spraw zalatwiam listami przez internet i telefon. Jak o czyms zapomne to mi przypominaja, dzwonia. Z przyjemnoscia spotykam coraz wiecej polskiej obslugi w bankach i innych publicznych miejscach. Przygnebia mnie tylko ogromna ilosc ,,burakow"- lysych pal z polskiej ulicy-"fura,skora i komora" wstyd mi wtedy odezwac sie po polsku. Bede wyprowadzal sei z miasta gdzie jestem na spokojna angielska prowincje, tam gdzie nie ma emigrantow. Nie jest lekko, wrecz przeciwnie, jest czasem bardzo ciezko,ale nie mam leku ze rodzina nie bedzie miala jutro co jesc, nie mam mysli samobojczych. Mam perspektywy, chce sie uczyc, zmieniam prace, szuakm lepszeych perspektyw i sa wierzcie mi. Nie przeliczam pieniedzy na zlotowki, nie oszczedzam. Wiem, ze jak bede potrzebowal wiecej to znajde sposob na lepsze zarobki. Tu sie mozna ksztalcic, pracowac, miec plany no i daleko jest od sowietow. A polityka finansowa polski jezeli doprowadzi do powrotu ,,buractwa"/lysych redneck`ow do kraju to bedzie jeszcze lepiej. Polacy wracajcie do Polski budowac neokomune!
 
3. Napisał(a) Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć na temat 16-12-2007 10:35 - Gość - IP: 83.6.184.27
 
 
he he he
oj śmierdzące polaczki, polaczki ( nie mówie do uczciwych Polaków takich jak "wróciłem") Niedługo za wasze funciory dostaniecie 1700 zł w przeliczeniu na złocisze na miesiąc.
 
4. Napisał(a) Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć na temat 20-12-2007 07:32 - Gość - IP: 130.230.50.46
 
 
he he he
Dobrze ze wyjechali tacy badziewiacy jak "azylant polityczny".
 
5. Napisał(a) Wojtek na temat 10-01-2008 11:53 - Gość - IP: 195.187.90.5
 
 
Praca w Anglii nadal sie opłaca
To smutne ale nadal więcej zarobimy w Anglii pracując fizycznie niz w Polsce umysłowo. Powoli wszystko się zmienia ale minie jeszcze dużo czasu zanim wyjazdy do pracy w Anglii przestaną być opłacalne 
 
www.summerjobs.pl Praca w Anglii na wakacje
 
6. Napisał(a) Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć na temat 09-04-2008 19:32 - Gość - IP: 83.28.181.225
 
 
witam
sa rozne opinie na temat zycia na wyspach. ja prosze o prade, od wrzesnia moj syn pojdzie do szkoly w anglii ma 14 lat jak myslicie jaka szkole dla niego wybrac i jaki musi miec poziom jezyka, nie ukrywam ze troche sie boje ale mam nadzieie ze bedzie dobrze
 

Dodaj swoją opinię !
  • Zanim klikniesz 'Wyślij', upewnij się że poprawnie wpisałeś kod antyspamowy.
  • W innym przypadku nie będziesz mógł wysłać wiadomości.
Imię:
E-mail
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod:* Code
Powiadom mnie o komenatrzach

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisów
Wszystkie komentarze są wyłączną własnością ich autorów




 
następny artykuł »
NO FILE
PageRank tego serwisu
Polskie randki w UK.Randki dla Polaków w Anglii.Fotki.Flirt.Czat.Filmikipolskie testy na angielskie prawo jazdy w anglii, prawko w uk, testy na prawko po polskupolskie testy na angielskie prawo jazdy w anglii, prawko w uk, testy na angielskie prawko po polsku